— Czyżbym zaczął cierpieć na halucynacje? — zaśmiał się i nacisnął guzik dzwonka.
Na progu stanął sekretarz:
— Panie Holder, niech pan każe szoferowi, żeby zaraz zajeżdżał.
— Słucham pana dyrektora.
W pół godziny później Paweł wchodził na odrapane i skrzypiące schody brudnej kamienicy przy ulicy Chmielnej. Na trzecim piętrze zapukał do drzwi. Po dłuższej chwili usłyszał człapanie pantofli i rozległ się ochrypły głos kobiecy:
— A kto tam?
— Ja do pana Tolewskiego — odpowiedział Paweł.
— Nie ma.
— Ale wrócił już?
— A jeżeli i wrócił, to co?