— Chciałaby panna Marychna zatańczyć?
— Bardzo...
— Ja niestety nie umiem, ale rzecz jest do zrobienia.
Nadbiegł kelner. Paweł Dalcz rzucił mu krótko:
— Rachunek dla mnie i fordansera138 dla pani.
— W tej sekundzie, proszę pana.
Marychna skrzywiła się:
— Ale ja nie chcę tańczyć z jakimś bubkiem! Ja chciałam z panem!...
— Musi mnie pani dopiero nauczyć.
— Więc chodźmy, to wcale nietrudno — zapewniała z przekonaniem. — Chodźmy!...