— Zrobił to bezprawnie!
— Hm... nie sądzę. Miał plenipotencję170 nieograniczoną. Zresztą on między was je podzielił. Naprawdę były jego wyłączną własnością.
Zdzisław zerwał się:
— Ach, mniejsza o to. W każdym razie możesz nam odpowiedzieć?
— Mogę. Otóż bez żadnego podstawiania po prostu kupiłem te udziały.
— I udziały Ganta, w najpodstępniejszy sposób!
— Uspokój się w tej chwili — zimno przerwał Paweł.
— Nie znaliśmy cię dotychczas! To łajdactwo!
Paweł wstał i zrobiwszy jeden krok ku niemu, powiedział dobitnie:
— I teraz mnie nie znasz. Jeszcze jedno obelżywe słowo, jeszcze jedno podniesienie głosu, a dostaniesz w pysk, aż ci zęby wylecą... Siadaj!