— Młody — pobłażliwie skinął głową Paweł — i romantyczny. Przejdzie mu to z wiekiem. Wygląda nawet na poetę. Czy stryj nie obawia się, że on na przykład pisuje wiersze?...

Zdumione spojrzenie pana Karola było więcej niż zaprzeczeniem.

— No, więc nowele, powieści, pamiętniki?...

— Myślę, że to jest wykluczone. Skąd, u licha, przyszły ci na myśl takie podejrzenia? Krzyś jest jeszcze młody, ale zawsze był rozsądny.

— Nie podejrzenia. Po prostu każdy z nas ma w wieku młodzieńczym pewną dozę romantyzmu, którą musi w sobie przepalić, jeżeli nie chce do siwego włosa zostać wariatem. Jedni wyładowują to w grafomanii, drudzy w awanturach miłosnych, inni włócząc się po egzotycznych krajach lub służąc w wojsku i polując na laury bohaterów... Tak... No, Krzyś ma chyba za słabe zdrowie na żołnierza. Czy on służył w wojsku?

Pytanie było zadane najobojętniejszym tonem, a pomimo to pergaminowa twarz chorego pokryła się rumieńcem.

— Owszem, służył. Odbył całą służbę szeregowca w 67 pułku piechoty.

— Szeregowca? Przecież musiał mieć prawa jednorocznego i skończyć podchorążówkę?

— Tak. Ponieważ jednak nie nostryfikował216 matury zagranicznej...

— Ano tak — powiedział Paweł i zaczął mówić o czymś innym.