— Słucham.
— Dzień dobry... — starała się mówić jak najciszej. — To jest właściwie: dobry wieczór...
— Z kim pani chciała mówić? — odpowiedział zdziwiony głos.
— Tu... Marychna...
— Aaa... Wróciliście! Nic o tym nie wiedziałem. Dzień dobry. Czy możesz do mnie przyjść?
Czy mogła! Musiała! Tak dawno go nie widziała!
— Tylko ja wróciłam — odpowiedziała. — On został jeszcze w Wiedniu.
— Po co? — jakby zagniewanym głosem zapytał Paweł.
— Nie wiem, miał jakiś interes — Marychna poczuła się urażona.
Zamiast witać ją, gniewa się, że Krzysztof został za granicą.