— Krzysztof otrzymywał pisma z kraju?... I on też czytał? I cóż mówił?...
— Nic — krótko odpowiedziała Marychna i chcąc przerwać pytania, pocałowała go w usta.
Nadspodziewanie Paweł nie wypytywał jej o szczegóły pobytu za granicą. Zresztą zbyt wiele uwagi pochłaniały pieszczoty, do których stęsknił się bardzo, jak o tym Marychna miała sposobność przekonać się ku zupełnemu swemu zadowoleniu. Nastrój pierwszego spotkania psuły jedynie telefony powtarzające się nieustannie w odstępach kilkuminutowych. Paweł rozmawiał z każdym interesantem krótko i dobitnie.
— To straszne — mówiła Marychna, tuląc się do niego. — Ty przecież nie masz nigdy czasu dla siebie!
— Dla siebie? — zdziwił się Paweł. — Ależ to wszystko jest dla mnie.
— No tak, interesy, ale dla swojej przyjemności...
Zaśmiał się:
— Nie rozumiesz, że interesy można robić dla przyjemności?
— Żeby mieć pieniądze...
Paweł potrząsnął głową i zamyślił się: