Paweł jednak nie ustępował:

— Powiedz mi, czy on jest zupełnie normalny?

— Jak to, czy normalny?... — Marychna zbladła jak płótno.

Na szczęście Paweł zapalał papierosa i tego nie dostrzegł.

— No, czy mu niczego nie brakuje, czy zachowuje się, powiedzmy, w łóżku tak jak ja?

Marychna odwróciła się i szepnęła prosząco:

— Pewnie, że tak... Ty jesteś taki niedobry... Ja się wstydzę o tym mówić...

— Hm... to dziwne. Można było przypuszczać, że mu tego i owego brak... — zaśmiał się cicho. — Zatem jest w porządku i zdrów... Dlaczego tedy to zastępstwo... Słuchaj, Marychno, czy on ci nic nie opowiadał o swojej służbie wojskowej?

— Nie. Pokazywał tylko książeczkę wojskową...

— Tak... Gdy wróci, będę miał do ciebie pewną prośbę.