Właśnie zdążyła wejść do gabinetu szefa, gdy i on się zjawił. Wszedł swoim tak charakterystycznym, lekkim, elastycznym krokiem i przywitał ją wesołą uwagą:
— Jak to miło z pani strony, że już dziś przybyła pani o siódmej.
— Zastosowałam się do życzenia pana dyrektora...
— Dziękuję pani. A pokój już jest?
— Jeszcze nie.
— Ma pani może w mieście krewnych, u których mogłaby pani zamieszkać?
— Nie, panie dyrektorze. Wynajmę pokój.
— Tym lepiej — powiedział.
Nie zrozumiała, dlaczego ma to być lepiej, i zapytała:
— Jak to lepiej?