— Dalcz! Zwariowałeś! Ja tego nie zrobię.
— Zrobisz, bo jesteś rozsądniejszy, niż wyglądasz. Do widzenia.
— Zaczekaj dwa dni. Tylko dwa dni — jęczał Willis.
Paweł dość już miał tej rozmowy:
— Czy ty masz mnie za smarkacza, Will?
— Więc jedną dobę!
— Czekam do piątej, a wiesz, że słowa dotrzymam. Do widzenia.
— Niech cię diabli!
Willis z furią rzucił słuchawkę.
Isaakson otarł pot z czoła i niepewnym wzrokiem przyglądał się spokojnej minie Pawła: