— Pawełku kochany, czy naprawdę da się coś uratować z tej katastrofy?
— Jeżeli oni zechcą zastosować się do moich wskazówek, to możesz być spokojna.
W godzinę później jechał taksówką na Kolonię Staszica, gdzie jego szwagier Jachimowski miał swoją willę. W hallu76 wyszedł na jego spotkanie chłopiec w sportowym ubraniu, mogący liczyć nie więcej niż lat szesnaście, lecz pozujący na dorosłego mężczyznę.
— Pan Paweł Dalcz? — zapytał. — Wuj pozwoli, że się przedstawię, Jan Jachimowski.
— Duży z ciebie chłopak — zdawkowo powiedział Paweł i poklepał go po ramieniu.
— Mama zaraz zejdzie. Babcia też jest u mamy, a tatuś telefonował, że zaraz przyjedzie razem z wujem Zdzisiem. Proszę, może wuj zapali papierosa? — Wskazał mu fotel i podsunął mosiężne pudełko z papierosami. — Wuj mieszka stale w Londynie?
— Nie. Mieszkam tam, gdzie mnie zatrzymują interesy. Ostatnio w Londynie.
— Nita w lecie wybierała się do Anglii. Na pewno będzie wuja zanudzała wypytywaniem.
— Nita? To twoja siostra?
— No tak — ze zdziwieniem potwierdził Janek.