— Ona jest taka oschła, taka obrzydliwie merkantylna84. Najpierw zaczęła powątpiewać o twoich interesach bawełnianych...
— No, tu miała nieco racji — zaśmiał się Paweł.
— Jak to? — nie zorientowała się pani Józefina.
— Mniejsza o to. Niech mama mówi dalej.
— Później radziła mężowi sprawdzić, czy cała historia o pożyczce nie jest twoim wymysłem!
— A cóż na to Jachimowski?
— Wyśmiał ją. Powiedział, że nie jest naiwnym dzieckiem, że na ludziach się, dzięki Bogu, zna i że dziwi się temu, że ciebie nie doceniali. No widzisz, mój kochany synku!
Patrzyła nań z rozczuleniem.
— I więcej nic nie mówił?
— Więcej?... Aha! Mówił, że nic łatwiejszego, jak sprawdzić twoje wiadomości. Jeżeli w kasie pancernej znajdują się akty tej pożyczki, rzecz będzie jasna. Co zaś dotyczy udziałów, dowiadywał się u rejenta Skorkiewicza.