Pan Karol żuł wargi, nie spuszczając wzroku z bratanka:
— Czy przyniosłeś ze sobą akty tej pożyczki?
— Ma się rozumieć. Nie byłoby celu ukrywania ich dłużej przed stryjem.
Wstał i wziąwszy teczkę z sąsiedniego stołu, wydobył z niej plik papierów.
— Stryj zechce zaraz to przejrzeć?
— Zaraz. Zapal górne światło. Kontakt jest przy drzwiach.
Paweł wykonał polecenie i siadając z powrotem przed łóżkiem, ofiarował się:
— Może stryjowi przeczytać?
— Nie. Sam przeczytam. Podaj mi tylko okulary.
Duże arkusze niewygodnie się trzyma jedną ręką, pomimo to pan Karol nie przerywał czytania, chociaż go widocznie męczyło. Od czasu do czasu zdejmował okulary, przecierał oczy i bez słowa dalej czytał.