— Bardzo gruby, sepleni i nosi okulary.
— Nie. Napewno nie znam — potrząsnęła głową Nira.
Junoszyc zamyślił się:
— A może ktokolwiek ustosunkowany w Zakładach Przemysłowych „Rono”?... Kto tam jest?...
— Serkowski, Wundt, Jagodziński — szybko podpowiedział blondyn.
Okazało się jednak, że u pani Bożyńskiej żaden z wymienionych nie bywa, i Nira żadnego z nich nie zna. Gdy blondyn pożegnał się i odszedł, Junoszyc zaczął bębnić palcami po stole.
— Brak mi wielu ludzi. Mógłbym sporo fajnych rzeczy przeprowadzić, gdybym bliżej znał takiego naprzykład Holbeina, albo chociażby Jagodzińskiego.
Patrzyła nań wzrokiem winowajczyni. W jego słowach wyczuwała niezadowolenie. Po długiej pauzie Junoszyc nagle zapytał:
— W „Sumienności” niema zmian?
— Nie, przynajmniej ja o żadnych nie słyszałam.