— Wciąż siedzisz w dziale korespondencji?...

— Tak. Mieli mnie przenieść do rachuby, ale okazało się, że moje języki obce są podobno niezastąpione, i dyrektor Lender nie chce mnie puścić.

Junoszyc pogwizdywał pod nosem i niespodziewanie powiedział:

— To nonsens. Marnowanie czasu i możliwości.

— Jakich możliwości?

— Posłuchaj, Niro... Zarabiasz coś trzysta złotych?

— Znacznie mniej.

— Właśnie. Czyś ty nigdy nie pomyślała, że w temże Towarzystwie Asekuracyjnem jest droga do wcale dobrych dochodów?...

— Dla mnie?

— Dla ciebie bardziej, niż dla kogo innego. Jesteś ładna i masz masę wdzięku...