— Jakto?

— No... Jadę na koszt ciotki Stefy. Ciotka chce, bym coś zobaczyła. Miewa czasem takie hojne wybryki.

— I... i sama pani jedzie, panno Niro?

— Ja?... Nie, cóż znowu. Jadę z ciocią i z Miką.

— Z kim?

— No, z moją cioteczną siostrą. Poznał pan ją przecie tutaj.

Murek zastanowił się:

— Wie pani, że nie przypominam. Owszem, jakaś panienka bardzo młodziutka, taka szatynka?...

Wręcz miał talent wyprowadzania Niry z równowagi.

— Nie taka znów młodziutka. Tylko o dwa lata młodsza odemnie. A powtóre, nie szatynka, tylko blondynka. Pan ma kurzą pamięć. Widzieć kogoś i nie pamiętać!