— Bo może pan jest zbyt wybredny?
Murek roześmiał się:
— Każdą posadę przyjąłbym. Tylko, że kandydatów jest ponad dwadzieścia tysięcy, a posada zdarzy się jedna na miesiąc.
— Dam panu kartkę do dyrektora — zdecydował się urzędnik.
Po kilku dniach daremnego dobijania się, udało się wreszcie Murkowi złożyć u sekretarza tę kartkę. Nikłe nadzieje, jakie z nią wiązał, rozwiały się jednak odrazu. Sekretarz odesłał go do jednej z urzędniczek, pulchnej szatynki, zajętej właśnie nieznacznemi poprawkami przy własnych paznokciach. Kazała mu czekać. Po upływie godziny wywołała go przed okienko:
— Pan Murek?
— Tak.
— Doktór praw, Franciszek Murek, lat 31?
— Tak.
— Pan przecie jest już u nas zarejestrowany!