— Chce mnie pani na niańkę?

— Tak — potwierdziła poważnie.

Murek w zakłopotaniu przestępował z nogi na nogę:

— Śmieszna z pani dziewczyna. I bardzo lekkomyślna. Idąc prosto, trzeba przechodzić przez plac Nędzy i przez puste tereny pod Cytadelą. Wybierać sobie na niańkę przygodnie spotkanego oberwusa, to chyba dość naiwne.

— Dlaczego?

— Tego już pani nie będę mówić.

— A pójdzie pan?

— Mogę pójść — zgodził się obojętnie.

— To cudownie. Bardzo panu dziękuję, bardzo.

— Przecież mówiła pani, że zawsze chodzi sama i nigdy nie odczuwa obawy?