— I niema nikogo, o kimby pan myślał, za kimby tęsknił?

— O, to inna rzecz — powiedział po chwili wahania.

Dziewczyna westchnęła:

— Rozumiem. Pan się kocha?

— Czy to też jasnowidzenie? — zaśmiał się nieszczerze, zaskoczony.

— Tak. Kocha się pan nieszczęśliwie.

— O?

— Tak, nieszczęśliwie.

— Niby dlaczego nieszczęśliwie?...

Zatrzymała się i powiedziała z namysłem: