— Więc dodam panu jeszcze, że jest pan człowiekiem wykształconym. Skończył pan uniwersytet. Chyba prawo. Co?
— Przypuśćmy — starał się ukryć zdziwienie.
— Może ma pan nawet tytuł doktorski...
— Skąd pani wie!...
— Zajmował pan jakieś poważne stanowisko — mówiła dalej. — Ale na prowincji. I musiał pan ustąpić z tego stanowiska z powodu jakichś spraw politycznych. Czy tak?
Murek stanął i chwycił ją za rękę:
— Skąd pani to może wiedzieć!
— A widzi pan — uśmiechnęła się — że skoro to, co mówię zgadza się z rzeczywistością, to mój system patrzenia nie na powierzchowność człowieka, lecz w głąb jego istoty, jest dobrym systemem.
Murek zdjął kapelusz i przetarł czoło:
— Wie pani, to jest nadzwyczajne.