Murkowi przypomniały się plotki pani Rzepeckiej i przyznał:

— Owszem, ale pani nie zadaje się z takimi, z którymi ja się stykam. Zresztą choćby nawet tak było, to najwyżej dowiedziałaby się pani, że przezywają mnie wśród nich Trzewikiem.

— Jak?

— Trzewikiem.

— Bardzo niemądre przezwisko — skrzywiła się. — Skądże takie powstało?

— Ot, przygodnie. W tych sferach nikt nie posługuje się nazwiskiem, bo i niebezpiecznie.

— Dlaczego niebezpiecznie?

— Zostawia się policji wyraźny ślad.

— A większość pańskich towarzyszy niedoli pragnie uniknąć zetknięcia się z policją.

— Nie większość. Wszyscy.