— A cóż jeszcze?
— A to, że pan nie może być niebezpieczny dla mnie, bo... pan się kocha w innej.
— Niech pani nie wyobraża sobie, że dla mężczyzn to jest równoznaczne z nienawiścią do reszty kobiet.
— Dla ogółu mężczyzn zapewne. Ale pan jest wyjątkiem.
— Słowem, uważa mnie pani za fujarę ostatniego rzędu?
Nic nie odpowiedziała, tylko zaśmiała się wesoło.
— I niechże mi pani wobec tego wyjaśni, po kiego licha zaprosiła mnie pani do siebie.
— Och, mój Boże, poprostu chciałam mieć towarzystwo przy kolacji.
— Akurat moje?
— Tak.