Machnęła ręką.

— Drobiazg. Tylko szkoda było wysiłku. Napewno nic nie pomogło?

— Nic — potwierdził.

— Zgóry wiedziałam. I przyznam się, że nie mogłam zrozumieć pana.

— Pod jakim względem?

— A no, że pan po tylu doświadczeniach, po doznaniu tylu krzywd i niesprawiedliwości od nich, jeszcze patrzy im na ręce. Po nich niczego nie można się spodziewać.

Murek uśmiechnął się złośliwie:

— A po kim?

Panna Kosicka nie odpowiedziała.

— Po kim się mam czego spodziewać? — powtórzył Murek.