— Lepiej nie roztkliwiaj się, Wacuś. Nie dla psa kiełbasa.
Wacuś westchnął i machnął ręką:
— Czy ja nie wiem?
— No, to i nie gadaj — ostro uciął Majster.
— A pan, panie szanowny, — zwrócił siłę Piekutowski do Murka — też musisz być poinformowany, że owa kubita, czyli panna Arletka, to ma swojego narzeczonego, co bardzo nie lubi, jak mu kto w jego sprawy nos wsadza.
— No, to i w porządku.
Kiwnął głową i wyciągnął się pod kołdrą.
— Feluś, gasić? — zapytał Majster.
— Gaś!
Majster wyskoczył z łóżka i poczłapał bosemi nogami do kontaktu, stąpając piętami i zadzierając do góry palce. Wacuś, który zajęty był obliczaniem czegoś w notesie, z rezygnacją złożył swoje papierki i wepchnął pod poduszkę.