— Dwadzieścia dziewięć.
— Pan jest jeszcze bardzo młody. A czy w rodzinie pańskiej nikt nie chorował?
— Owszem. Musieli przecież chorować.
— Ale na choroby nerwowe, albo syfilis?
Oficer zastanowił się.
— Doprawdy nie wiem. Zdaje się, że mój nieboszczyk stryj nie był zupełnie normalny. Uchodził za dziwaka. No i, w końcu zastrzelił się. Ale panie doktorze! Widzi pan przecie, że jestem spokojny i opanowany. Przytem nie sądzę, bym był tchórzem. Niechże mi pan uczciwie, po męsku powie, co zdaniem pańskiem mi grozi?
— Każdemu z nas różne rzeczy grożą — westchnął Murek. — Czy pan, ale proszę o szczerość, nie uprawiał za młodu pewnego brzydkiego nałogu?
— Owszem — zaczerwienił się oficer.
— I to pewnie nadmiernie?
— Nie wiem... Nie umiem tego określić.