— W porządeczku — odrzekł Piekutowski — no, cyk, panowie!
Wypili w milczeniu jeszcze po dwa kieliszki, poczem Piekutowski niespodziewanie zapytał zupełnie innym tonem:
— No, więc masz pan, panie Murek, tę forsę tu?
— Przecież powiedziałem, że...
— Pomalu! Coś powiedział, to dla nas g...! Sprawa i rozprawa krótka. W gazetach stało, że było tam tego na trzysta tysięcy. Tak, czy nie?...
— Skądże ja... — zaczął Murek, lecz Piekutowski przerwał:
— Tak, czy nie? Do cholery, grzecznie pytam!
— Tak.
— Do tych pieniędzy było czterech wspólników. Z tych jeden wykitował, drugi okazał się łobuzem. Zostało tedy dwóch. Tak, czy nie?... Otóż, pytam się pana, panie Murek, czy pan oddasz nam te pieniądze?
— Kiedyż ja ich nie mam i nigdy nie miałem! — krzyknął Murek. — Zrozumiejcież, panowie, że choćbym nawet miał tamte papiery, to i tak nie ugryzłbym ich!