— No? Za co?

— Za waszą opinję o Kuzyku. Dzielny chłop. I doskonały wykonawca. Pewno czytaliście, że go aresztowano przy likwidacji łamistrajków w fabryce „Niwex”? Pierwszorzędnie to przeprowadził. A pozatem wykręcił się doskonale. — Wiem, choć on nie w mojej dzielnicy.

— Czytałem — skłamał Murek — i domyśliłem się, żeście powierzyli mu piątkę.

— Bardzo serdecznie was wspominał — dodał Dyl.

— On może jeszcze wysoko zajść — kiwnął głową Murek.

— Eeee... to, to nie. Ale wykonawca wyborny.

— Tak człowiekowi smutno — westchnął Murek — bełcze się w życiu bez przydziału, bez racji. Dobre były czasy, gdy jeszcze nerwy miałem mocne. Czułem się wtedy pożytecznym i potrzebnym, a teraz... Ot, i wy towarzyszu Dyl, patrzycie na mnie z politowaniem... Głupie życie. Jednak po takiej pogawędce z wami, to tak, jak po orzeźwiającej kąpieli. Człowiek widzi, że jest jeszcze prawdziwe życie, energja i radość walki o wielką przyszłość... Dziękuję wam. Dziękuję i za to.

— Otrząśniecie się jeszcze — poklepał go po ramieniu Dyl i odprowadził do drzwi.

Znalazłszy się na ulicy, Murek zatarł ręce. Dowiedział się jednak dużo i przy odrobinie szczęścia mógł liczyć na pomyślne rozwiązanie swoich trudności.

Z najbliższego sklepiku zatelefonował do Kuzyka. Telefon odebrała Kuzykowa i powiedziała, że męża niema w domu.