— Ja nic nie mam do ukrywania. Sumienie moje jest czyste, a całe życie jak na dłoni. Dlaczego mi poprostu nie powiecie, o co mnie posądzacie?
— O nic was nie posądzamy — spokojnie odpowiedział krzywonosy. — Chodzi o wyświetlenie sprawy. Niestety, Kuzyk umarł i stąd trudności. Nie wiemy, dlaczego bez rozkazu zwołał swoją piątkę i urządził napad na dwóch bandytów. Ponieważ zaś trudno uwierzyć, by zrobił to naskutek osobistych porachunków...
— I ja w to nie uwierzę. Kuzyk był dobrym i karnym komunistą — wtrącił Murek.
— Właśnie. A szereg faktów wskazuje na to, że właśnie wy, towarzyszu Garbaty, możecie nam dopomóc w wykryciu prawdy.
— Jakież to fakty?
— Wyście byli w przeddzień owej strzelaniny u towarzysza Dyla?
— Byłem. Nie wiem, czy w przeddzień, ale byłem. Wstąpiłem doń wieczorkiem.
— I dowiedzieliście się od niego, że Kuzyk jest komendantem piątki?
— Nie przypominam sobie — po chwili zastanowienia się odpowiedział Murek.
— Aleście gadali o Kuzyku?