Niecierpliwie machnął ręką:
— Ach, mówię głupstwa. Nie warto zwracać na to uwagi.
— Byłam doprawdy rozczulona. Pan ma złote serce. Tylko tak dobry człowiek może tak kochać dzieci.
— Bajki.
— Wcale nie bajki. Człowiek zły będzie unikał dzieci, będzie unikał zetknięcia się z czystością i świeżością.
Wzruszył ramionami:
— Przeciwnie. Tylko brudny szuka czystej i świeżej wody. Czystemu ona nie jest potrzebna... Ale nie mówmy o tem. Gdzież jest pani narzeczony? Dlaczego nie przyszedł.
— On wogóle rzadko bywa u moich znajomych — nagle spoważniała Mika — a dziś miał przyjęcie u dyrektora Opery. To jest ważne dla jego karjery.
— Czyż on nie więcej myśli o tej karjerze, niż o pani?
— A czy mogę mu z tego zrobić zarzut? — odpowiedziała pytaniem.