— Zarzutu nie. Zapewne. Jednak...

— Co jednak?

— Nie zachwycam się tym młodym człowiekiem.

— Uprzedzenie — odpowiedziała bez przekonania. — Tomek nie umie sobie zjednywać ludzi. Nie dba o to.

— A czemże zjednał panią? — zapytał z naciskiem.

Mika uśmiechnęła się melancholijnie.

— Czy to nie dziwniejsze, że ja go zjednałam? Czemże jestem wogóle?... Zwykłą przeciętną dziewczyną, ani specjalnie ładną, ani inteligentną...

— No wie pani — zirytował się.

— Pozatem jestem biedna.

— A jednak on nie wart jednego spojrzenia pani. Chce pani, bym powiedział szczerze, co myślę?