— Dlaczego? — nieufnie spojrzał nań Stawski.

— Wziąłem narazie do serca pańskie mądre rady: dorabiam się.

— Forsy?

— Tak.

— No, to brawo. Winszuję panu, panie Murek. Ja się znam na ludziach.

— Niestety, ja na sobie poznałem się zbyt późno.

— Lepiej późno, niż nigdy. Papierosika? — Stawski podał mu pudełko. — Zatem domyślam się, że chodzi o interes.

— I tak i nie. I interes i inne rzeczy. Widzi pan, kiedyś byłem tak głupi, że nie przyjąłem pańskiej propozycji w sprawie tej kombinacji emigracyjnej... A dzisiaj... dziś właśnie chodzi mi o pańską pomoc w tej dziedzinie.

— O!?

— Jakże, idzie biznes?