Po chwili do gabinetu wszedł krępy, barczysty żyd w pilśniowym kapeluszu, zsuniętym na tył głowy. Na Murka prawie nie zwracał uwagi i flegmatycznie dłubiąc w zębach paznokciem małego palca słuchał objaśnień Stawskiego. Ponieważ mówili w żargonie, Murek niewiele zrozumiał. Jednak widocznie i Sztyflowi nie wystarczył referat wspólnika, gdyż skolei Murek musiał mu obszernie i szczegółowo rzecz wyłożyć.
W trakcie tego nadszedł jeszcze jeden specjalista „emigracyjny”, wysoki, młody, bardzo przystojny blondyn. Okazało się, że jest on profesjonalnym narzeczonym i mistrzem w tym fachu. Wszyscy trzej namiętnie zaczęli dyskutować. Raz po raz to jeden, to drugi brał do rąk fotografję Arletki i tem zawzięciej zabierał się do przekonywania innych, że sprawę należy załatwić.
Tymczasem z dołu, z biura przybiegł chłopak z oznajmieniem, że są interesanci. Z konieczności musieli rozmowę przerwać i Stawski poprosił Murka, by przyszedł po siódmej.
Spędziwszy kilka godzin na spacerze po mieście i na obiedzie w restauracji, Murek wrócił na umówioną godzinę.
Okazało się, że wspólnicy już doszli do porozumienia i znaleźli możliwe wyjście z sytuacji. Rzecz krótko i lapidarnie wyłożył Stawski:
— Powiesz pan jej, że wam obojgu grozi aresztowanie i że musicie wiać. Tylko dla bezpieczeństwa nie razem. Razem odrazuby was nakryli. Więc pan uciekasz przez Niemcy i Francję, a ona przez Gdańsk. Ona w Gdańsku wsiądzie na okręt z Heniem — wskazał na blondyna, — a pan na ten sam okręt będzie miał wsiąść w Hawrze. Otóż w Hawrze Heniek wyjdzie niby po pana na ląd i wróci z listem od pana w kieszeni. W liście tym pan napiszesz, że aresztowali pana w Berlinie, w drodze i że przez przekupionego dozorcę pan ten list wysyłasz, że błagasz pan ją, by jechała spokojnie z Heńkiem do Argentyny i zdała się na jego opiekę, bo to pański przyjaciel. A pan masz nadzieję, za tydzień czy dwa wykręcić się i najbliższym okrętem przyjechać do Buenos Aires. List ten będzie naprawdę wysłany z Berlina, my już to urządzimy. I dziewczyna nie może mieć żadnych wątpliwości, ani podejrzewać żadnej machlojki. Pańskie aresztowanie w Niemczech wyda się jej też zupełnie prawdopodobne, bo po pierwsze mogą być za wami listy gończe, a po drugie, kto jedzie za fałszywym paszportem, ten zawsze narażony jest na takie drobne nieprzyjemności. Jasne?
— Dotychczas tak. Ale co dalej? — zapytał Murek.
— A co ma być dalej?
— No, po pewnym czasie, gdy nie doczeka się mnie, ona przecie postanowi wrócić.
Stawski spojrzał na Sztyfla, Sztyfel na Heńka, i wszyscy trzej wybuchnęli śmiechem.