— Jak myślisz, poco on ciągle lata do miasta, a?
— Nie wiem — wzruszyła ramionami.
— Jakto? I nie interesujesz się tem?
— Przypuszczam, że poprostu ucieka od... nudów.
— Gadasz głupstwa. Taki on do hulanek i kobiet, jak ja do robótek ręcznych.
— Nie twierdziłam, że hula, a nawet myślę, że mnie nie zdradza. Nudzi się jednak ze mną. Gdy tylko wolny jest od pracy, zaraz wyjeżdża.
— Ach, wy, baby! Wiecznie narzekacie.
— Wcale nie narzekam.
— Cóż ty jemu możesz zarzucić?
— Nic też nie zarzucam. Jest zupełnie... poprawny.