Wstał, lecz Czaban go zatrzymał:

— Czekaj!... Jak sądzisz, czy telefonicznie możnaby porozumieć się bez obawy?

— Nie radziłbym.

— Żebym, psiakrew, którego z tych dyplomatów znał osobiście!

— No, na to jest rada — zauważył Murek.

— Jaka?

— Możesz poznać kogo zechcesz.

— W jaki sposób?

— A chociażby zaprosić oficjalnie na obejrzenie Medany.

Czaban klasnął w ręce: