— Psiakrew, racja.
— Jeżeli zaś już mają te dane, kto ci zaręczy, że nie przyjdzie im do głowy oddać cię w ręce policji?
— W jakim celu?
— Czy ja wiem?.. Powiedzmy poto, by zjednać sobie polski rząd okazaniem takiej lojalności...
— Zupełnie możliwe — przyznał Czaban.
— Jest jeszcze jeden sposób, nad którym kiedyś zastanawiałem się.
— Mianowicie?
— Użyć pośrednika. Znam niejakiego Bigelsteina, adwokata. On jest z nimi w stałym kontakcie. Ale tu trzeba byłoby oddać mu przynajmniej połowę.
— Niema gadania — zakrzyczał Czaban. — Zwarjowałeś?
— No, więc ja już nic więcej nie wymyślę.