Kiner rozłożył ręce:
— Ja się takiemi rzeczami nie zajmuję.
— To szkoda — Murek wstał.
— Zaraz, panie. A jakie wiadomości pan o tem ma?
— Wszystkie. Plany, rysunki, obliczenia, statystykę.
Dyplomata rozejrzał się:
— Czy musimy mówić w tym pokoju?
— Jak pan sobie życzy — uśmiechnął się Murek. — Ale wiem, o co panu chodzi. Tu napewno nikt nie podsłuchuje i napewno w ścianach nie ukryto mikrofonu. Zresztą proszę mi się przyjrzeć: czy wyglądam na agenta drugiego oddziału, który chce pana skompromitować, czy na człowieka, zamierzającego zrobić dobry interes? Pański zawód, czy też pańskie stanowisko zmusza pana do znania się na ludziach.
Kiner nie odpowiedział. Przeszedł się po pokoju, wyjrzał przez okno, potem odsunął nabok sztych w ramce wiszący na ścianie, otworzył drzwi i wyjrzał na pusty o tej porze korytarz. Wreszcie zapytał:
— Gdzie pan to ma?