— Tutaj. Przy sobie — Murek dotknął ręką kieszeni.

— Proszę pokazać.

Bez słowa Murek wyjął kopertę i jeden po drugim zaczął rozkładać na stole przed Kinerem papiery. W sposobie przeglądania widać było znawcę. Nie pytał o nic, szybko przerzucał dokumenty i rysunki. W końcu złożył i odsunął.

— Tak, owszem. Nie są to rzeczy nowe, ale ostatecznie mogą się przydać.

— Pan nawet nie wyobraża sobie — zachęcająco powiedział Murek — ile sobie polski sztab obiecuje po tych armatkach.

Dyplomata zaśmiał się:

— Owszem, wyobrażam sobie. Ale polski sztab myli się.

— To może okazać się tylko w wypadku wojny.

— Tak... No, a ile pan sobie obiecuje?

— Czterysta tysięcy.