— Nad Wisłą — powiedział, — w ruinach, ale czy w Warszawie, czy może gdzieś pod Toruniem, czy pod Krakowem?
— O, że w Warszawie, to pewne. Widziałem Warszawę dokładnie.
— A czy w kuli może pan zobaczyć ścisłe miejsce?
— To bardzo trudne. Udaje się wprawdzie czasami, ale rzadko, bardzo rzadko... Mam jednak na to sposób. Lepszy i pewniejszy!
Murek wstał, otworzył szafę, wyjął z niej pudełko i postawiwszy je na biurku, zdjął wieczko. Wewnątrz leżał owinięty w czerwonym jedwabiu nieduży, płaski przedmiot. Umyślnie pomału i z pieczołowitą ostrożnością odwinął jedwab. Zdumionym oczom Czabana ukazał się zgięty i rozwidlony na końcu kawałek drutu w kształcie litery Y. Do rozwidlonych końców tajemniczego przyrządu przyczepiony był cieniutki, jak włos, drucik miedziany, na którym w środku zwisała metalowa kulka wielkości ziarenka grochu. Murek stracił dwa dni czasu na obmyślenie i wykonanie tego instrumentu podług szkiców, znalezionych w swoich magicznych książkach.
— Cóż to jest? — zapytał Czaban.
— Różdżka — tajemniczym szeptem odpowiedział Murek.
— I do czego to jest?
— Właśnie do tego, do wykrywania rzeczy niewidocznych dla oka, znajdujących się pod powierzchnią ziemi. Ta różdżka, którą pan widzi, oddała już rodzajowi ludzkiemu ogromne usługi. Przy jej pomocy wielki różdżkarz, Adam Bon, odkrył złoża węgla w Nowej Kaledonji, następnie źródła naftowe w Rumunji i żyły złota w Meksyku. Nie chwaląc się, ja też przed siedmiu laty, posługując się tą różdżką, odnalazłem pod Hannowerem wielkie skarby, o czem pewno pan czytał w gazetach, bo rzecz była głośna na cały świat.
Czaban zapytał: