To nieuprzejme powitanie bynajmniej nie speszyło Nikodema. Przeciwnie, uczuł się nagle pewniejszy siebie, gdyż ton i wygląd tej damy przypomniał mu jego własną sferę.
— Ja do pani Przełęskiej.
— Czego, pytam?
— Mam interes. Proszę pani powiedzieć, że przyszedł kolega jej siostrzeńca.
— Jakiego siostrzeńca?
— Hrabiego Ponimirskiego — odparł wyniośle Dyzma.
Efekt jednak był niespodziewany. Rozczochrana dama wyprężyła przed siebie ręce, jakby broniła się przed napastnikiem, i zawołała doniośle:
— Nie płacę! Nie płacę ani grosza za mego siostrzeńca! Nie trzeba mu było pożyczać!
— Co? — zdziwił się Dyzma.
— Niech się pan zwraca do jego szwagierka! Ja nie dam ani grosza, ani grosza! To oburzające, wszyscy do mnie, to istna napaść!...