Dyzma i Szumski nie mogli powstrzymać śmiechu.

— Jak to — zapytał Szumski — po prostu „huuu”?

— „Huuu” i tyle, a znasz bas Ulanickiego! Nie macie pojęcia, co za konsternacja183. Bubek poczerwieniał jak burak i zamilkł, jakby weń piorun strzelił. W jadalni zaległa cisza śmiertelna, wszyscy raptem184 pospuszczali głowy. Aż ktoś nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Tego tylko brakowało! Od razu cały stół zatrząsł się. Jak Boga kocham, nigdy w życiu nie widziałem jeszcze, by ludzie tak się śmiać mogli.

— A Jaś co?

— Jaś? Ano, jakby nigdy nic zabrał się do pieczystego.

— A bubek?

— Biedna kukła. Nie wiedział, czy zostać, wreszcie wstał i odszedł. Tegoż jeszcze dnia wyjechał z Krynicy.

— I co dalej? — zapytał Nikodem, któremu ta historia ogromnie się podoba.

— Ano nic — odparł pułkownik — tylko Ulanicki stał się najpopularniejszą osobą w Krynicy.

Sala restauracyjna pełna już była gości. Między białymi stolikami pośpiesznie migały czarne fraki kelnerów, orkiestra grała jakieś namiętne tango.