Jaszuński wzruszył ramionami.

— Tym gorzej, że pijesz.

— Nieprawda, tym lepiej.

— Więc gadaj! Do ciężkiego diabła! Nie jestem usposobiony do rozwiązywania szarad196.

— Otóż rozmawialiśmy o kryzysie. Powiadam, że jest źle i poprawy nie ma co oczekiwać. „Nie ma — powiadam — żadnych środków na zaradzenie złemu”. A Nikodem na to: „Jest środek: magazynować zboże”.

— Przerwał i patrzył uważnie w oczy ministra; ten jednak wzruszył ramionami.

— Żeby rząd magazynował?

— Rząd.

— Bzdury! Skarb nie ma pieniędzy.

— Czekaj, czekaj i ja to samo powiedziałem, a on na to: „Pieniędzy? Nie trzeba żadnych pieniędzy”.