— Tara-tara-bum-cyk-cyk, stara fujaro!

Staruszek kiwnął głową i powiedział z przekonaniem:

— A tak, tak, wieczory są już zimne.

Dyzma wybuchnął śmiechem. Szalenie mu podobał się dowcip Krzepickiego, a że pani Przełęska wyszła witać nowych gości, rzekł:

— Czekaj pan, i ja mu coś powiem.

— Byle nie za głośno! — ostrzegł Krzepicki.

Nikodem zwrócił się do profesora:

— Pies ci gębę lizał, łysa pało!

— Przepraszam, że co?

— Że lizał!