Ostatnie słowa wymówił ze specjalnym podkreśleniem i roześmiał się głośno.

— Naturalnie, kolego — potwierdził bez przekonania Dyzma, co wywołało jeszcze większą wesołość Ponimirskiego.

— Mówiliśmy wyłącznie o Oksfordzie i Londynie, gdzie tak cudownie bawiliśmy się z kolegą — powiedział wśród śmiechu. — Nie masz, moja droga, wyobrażenia, jak mi było miło usłyszeć nareszcie taką angielszczyznę, jakiej nie słyszałem od lat...

Klepnął Nikodema końcami palców po ramieniu i zapytał:

Isn’t, old boy264?

Dyzmie żyły nabrzmiały na skroniach. Wytężył pamięć i — o ulgo? — wypowiedział słowo, jedno jedyne angielskie słowo, jakiego w dystyngowanym towarzystwie łyskowskim od czasu do czasu używał syn rejenta265 Windera.

Yes.

Odpowiedź ta jeszcze bardziej rozbawiła Ponimirskiego, natomiast Nina, widząc speszenie Nikodema i kładąc je na karb przykrości przestawania z nienormalnym dawnym kolegą, oświadczyła, że muszą już wracać. Ku jej radości brat nie objawił chęci zatrzymania Dyzmy i pożegnał się z nim bez nowych ekstrawagancji.

— Biedny Żorż — odezwała się w alei — czy bardzo się zmienił?

— Nie, nie bardzo. Może mu to przejdzie...