— No co, nie wierzysz pan?
— Wierzę, po kobietach można się wszystkiego spodziewać.
W gruncie rzeczy pomyślał, że fakt ten jeszcze bardziej potwierdza to, że prezes Dyzma włada jakąś tajemniczą siłą, której on, Krzepicki, nie zna i nie rozumie, lecz której objawy widzi na każdym kroku.
— W ogień rzuciłaby się za mną — dodał chełpliwie Dyzma.
— A może pan prezes się ożeni?
Wzruszył ramionami.
— Goła.
— A Koborowo? Ona tam pewno ma jakąś część?
— Na papierze to niby całe Koborowo jej własność. Ale tylko na papierze.
— Zaraz, bo już nie pamiętam, dlaczego?