— Nina?... Nina?... Niemożliwe!
— Daję słowo honoru.
— Niemożliwe...
Dyzma zatarł ręce.
— Pierwszoklaśna baba! Powiadam panu tipes-topes!...
— Niech się pan prezes nie gniewa, ale ja nigdy nie uwierzę, żeby Nina puszczała się z każdym.
— A kto panu powiedział, że z każdym? Ze mną to nie z każdym.
— A choćby z panem — upierał się Krzepicki. — Już ja tam w swoim czasie próbowałem i nic. A teraz, jak ma męża...
— Idźże pan do bani z takim mężem — zirytował się Nikodem — stary piernik, gruchot, co ani be, ani me! A mnie ona kocha, rozumiesz pan, zakochała się w trymiga313!...
Krzepicki z niedowierzaniem oglądał zwierzchnika. Znał subtelne usposobienie Niny i nie mógł sobie wyobrazić, jak ona...