Nikodem trochę przestraszył się. Na ogół nie był przesądny, lecz na wszelki wypadek wolał nie odrzucać możliwości istnienia kobiet o „złym oku”, które mogą urok na człowieka rzucić.
Przysadkowata panna Stella miała takie niesamowite oczy i tak je wlepiała w niego, że zrobiło się mu nieprzyjemnie.
Poskrobał się w ciemię361.
— Tak zaraz bez namysłu nie mogę... Trzeba się zastanowić....
Brunetka z triumfem spojrzała na panią Lalę i zawołała:
— Ależ naturalnie! Niech Mistrz rozkazuje! Chociaż wiemy od pana Terkowskiego, który jako wtajemniczony twierdzi, że pan posiada tajemniczą moc, a zatem...
— Co tam Terkowski wie — przerwał Dyzma zły, że nie udaje mu się wykręcić — ja sam nie wiem, o co właściwie się rozchodzi, co ma być...
— W tej chwili, Mistrzu! — zatrzymała go brunetka i sięgnęła do torebki — w tej chwili dam Mistrzowi statut Loży i Wyznanie Trzech Kanonów Wiedzy.
Wydobyła z torebki małą broszurkę i kilka arkuszy zapisanych maszynowym pismem, podając to wszystko Nikodemowi.
— Doskonale! Pan, Mistrzu, rozejrzy się w tym. Dwie godziny wystarczą, prawda, Lalu? Zatem żegnamy, zostawimy tu pana samego. O siódmej, przed obiadem, zgłosimy się, by z ust Mistrza usłyszeć decyzję ostateczną. Niech Mądrość Gwiazdy prostuje drogi twoich myśli!