Panna Stella przeczekała chwilę i powtórzyła łacińskie pytanie. Nie było wyjścia. Trzeba było coś odpowiedzieć. Nikodem gorączkowo przebiegał myślą wszystkie strzępy słów łacińskich, jakie znał z kościoła i ze szkoły. Nagle rozjaśniła się mu dusza i odpowiedział:
— Terra est rotunda368.
Nie pamiętał już, co to znaczy. Tym mniej wiedział, czy jego odpowiedź ma jakiś związek z pytaniem, lecz chociaż cały zlany był zimnym potem, cieszył się, że przecież coś odpowiedział po łacinie, i to widocznie nie bez sensu, gdyż brunetka znowu głęboko się pochyliła, i krzyżując ręce na piersi, odparła:
— Wola twoja, Mistrzu.
Następnie otworzyła drzwi i całkiem już zwykłym głosem oznajmiła, że obiad jest podany.
Obiad był suty i wykwintny. Zastanowiło Dyzmę tylko to, że nie dano do stołu nawet wina, gdy zaś jedna z hrabianek Czarskich kapryśnie dopominała się o „kroplę czegoś mocniejszego dla animuszu”, pani Koniecpolska z uśmiechem, lecz stanowczo odmówiła:
— Nie, moja złota, teraz nie. Nie spiesz się.
Zresztą w ogóle nastrój stał się poważniejszy. Na twarzach wystąpiły rumieńce, niektóre panie ze zdenerwowania nic nie jadły. W spojrzeniach uparcie wracających do Nikodema błyskały ogniki niepokoju.
Gdy przeszli do buduaru369 na czarną kawę i służba oddaliła się, pani Lala wyjrzała do sąsiedniego pokoju, by upewnić się, że nikt ich nie podsłuchuje, po czym dała znak brunetce. Ta wstała i wśród ogólnej ciszy zaczęła mówić:
— Szanowne panie, zanim będę mogła was nazwać siostrami, szanowne panie i ty, panie — nisko ukłoniła się Dyzmie — teraz rozejdźcie się do swych pokojów, by oddać się kontemplacji, by duchem i ciałem przygotować się do wielkiego misterium, które rozpocznie się punktualnie o północy. Macie w samotności oczyścić myśli wasze od spraw powszednich, macie zdjąć odzież pospolitą i przywdziać szaty białe, które znajdziecie przygotowane. Tak gotowi, macie czekać na mnie, która po każde z was przyjdzie. Rozejdźcie się i czuwajcie.