— Witaj... witaj...
— Witaj, twórco rozkoszy!
— Witaj... witaj...
Dyzma słuchał tej litanii i myślał:
„Powariowały baby do reszty!...”
Nagle panna Stella skończyła, zbliżyła się do Dyzmy i, zanim zdołał zorientować się, pocałowała go w same usta. Ku jego zdumieniu po niej zrobiła to samo pani Lala, później obie hrabianki Czarskie i reszta pań.
— Teraz spalcie kadzidła — rozkazała panna Stella.
Po chwili z czterech rogów pokoju uniosły się sinawe dymki, pachnące jakimś dziwnym aromatem, słodkim i upajającym..
Panie znowu zebrały się dookoła Dyzmy.
Na znak panny Stelli wzięły się za ręce, tworząc półkole. Ona sama wznosiła ręce ku górze i zawołała: