Tymczasem panna Stella zakończyła przemówienie i wydobyła z czerwonego pudełeczka małą złotą gwiazdkę, zawieszoną na takimż łańcuszku. Wśród uroczystego milczenia podeszła do Nikodema i zawiesiła mu gwiazdkę na szyi, po czym odstąpiła trzy kroki i upadła plackiem na dywan. Wszystkie pozostałe damy uczyniły to samo za wyjątkiem pani Lali, która poszła do drzwi i przekręciła kontakt.

Ampla zgasła. Nikodem wzdrygnął się. Pogrążony w mroku pokój, trzy nikłe płomyki woskowych świec nad nim i te leżące w bezruchu kontury białych postaci sprawiały wrażenie niesamowite.

Nagle panna Stella jęczącym głosem zawołała:

— Witaj nam, witaj, panie życia, miłości i śmierci!

— Witaj, witaj — po wielokroć powtórzyły drżące głosy.

— Witaj nam, witaj, dawco woli!

— Witaj, witaj — powtórzyły głosy.

— Witaj, szafarzu wiedzy!

— Witaj... witaj...

— Witaj, Mistrzu życia!