Powiedział to całkiem po prostu, lecz Dyzma nie wątpił, że Krzepicki albo już coś wywąchał, albo chce wywąchać. Postanowił za wszelką cenę zmusić Boczka do milczenia.
Krzepicki został u Nikodema na kolacji... Rozmowa zeszła na Koborowo i Dyzma powiedział z westchnieniem:
— Jakże to miło jest mieszkać na wsi, żyć spokojnie...
— Dobre wspomnienia ma pan prezes z Koborowa — zauważył Krzepicki. — A to ładny majątek! Cóż, niech pan rozwiedzie Ninę z Kunickim i ożeni się.
— Ba — kiwnął głową Dyzma — gdyby Koborowo było jej, to w trymiga378!
— Ale przecież nominalnie ona jest właścicielką?
— To i co? Kunicki ma plenipotencję379 bez ograniczeń.
— Plenipotencję można cofnąć.
Nikodem wzruszył ramionami.
— Ale weksli380 cofnąć nie można.