— Znasz ten kawał? — zapytał Wareda.

Nikodem nie znał, lecz odpowiedział:

— Znam.

Prędko włożył płaszcz i wybiegł drzwiami, uchylonymi przez portiera.

Szofer nacisnął starter i otworzył drzwiczki.

— Możesz pan jechać do domu — powiedział Dyzma.

Stał chwilkę na chodniku, zanim auto odjechało, po czym poszedł w kierunku Bielańskiej i wsiadł do taksówki.

— Róg Karolkowej i Wolskiej.

Kiedy jeszcze był mandolinistą w barze „Pod Słońcem”, często odwiedzał z kolegami i przygodnymi kompanami tamte strony. Goście w barze czasami w przypływie dobrego humoru zabierali ze sobą orkiestrę.

Na długiej, wąskiej ulicy Karolkowej było ich kilka. Gdy auto stanęło, Nikodem zapłacił i, odczekawszy, aż szofer odjechał, skręcił w Karolkową.